16 sty 2014

159.

dlaczego czuję się dokładnie tak samo jak rok temu? dosłownie.
mam takie deja vu. Tyle że w tedy byłam pewna tego czego chce. tego co czuje i do kogo. ufałam.
teraz ani nie jestem pewna ani nie ufam. cóż... zastanawiam się czy jeżeli byś przyjechał to coś by zmieniło? 
może.. nie wiem sama. Zapewne się już nie dowiem. może to dobrze, że już odpuściłeś? w końcu tego chciałam.Nie dziwię się, że tak się stało. I tak już długo wytrzymałeś. hm.. tak, to dobrze że zrezygnowałeś, w końcu ludzkie ciało jest stworzone do tego by się przystosowywać. więc nawet jeśli to był błąd z mojej i Twojej strony to prędzej czy później się przyzwyczaję. a potem jako mama, a później stara babcia będę o Tobie opowiadać swoim dzieciom i wnukom, śmiać się do siebie w duchu z tego co przeżyliśmy. z pewnością zachowam cie w swojej pamięci. nie martw się. :)
teraz pozostało mi się nie spieszyć, być cierpliwą i zobaczyć co przyniesie czas. może to faktycznie szczęście w nieszczęściu? a może tylko chwilowe zauroczenie (?) nawet nie wiem jak to określić. to takie dziwne.. nie chciałabym nikogo zranić ani nie chciałabym też robić czegoś wbrew sobie. Jednak także nie chce robić czegoś ponieważ " tak mi się wydaje" i dlatego że w tej chwili potrzebuje tego hm.. czegoś. 





i miss u (?)


 

7 sty 2014

157.

dawno tu nie pisalam. hm ciekawe.pisze tu zazwyczaj w tedy kiedy cos mnie gnebi albo z czyms sobie nie radze. nie pisalam tu baaaardzo dlugo jak juz wspomnialam co swiadczy o tym ze bylo dobrze, bylam szczesliwa, nie musialam przelewqc swoich uczuc "na papier" ale jednak jak juz to w moim zyciu bywa musialo sie cos popsu. wiem ze nie jestem idealna, ze piopelniam mnostwo bledow i ze ciezko ze mna wytrzymac. jednak.. czy ja zbyt wiele wymagam ? czy na prawfe odrobina zaufania , empatii i zrozumienia to zbyt wiele? chyba tak. wiec.. czy powinnam przestac? stac sie obijetna na takie rzeczy i po prostu odpuscic? ale czy w tesy to wciaz bede ja ? ciezki orzech do zgryzienia. dac sie teraz pokonac, ratowac co to jest i zyc dalej zgadzajac sie na cos co mi nie odpowiada ale jednak przy boku kogos kto jest mu bliski ? czy tez postawic na swoim, skonczyc wszystko raz na zawsze , zyc po swojemu, bez zadnych ograniczen nakladanych przez kogos tyle ze..nz tesknota w sercu, bez pysznych pocalonkow na dzien dobry? a moze lepoej po prostu zasnac i nie myslec? hm..
 dobranoc :*